Astronomowie ujrzeli „wędrujące światy”

T
20 listopada 2012, 12:43

Planety także bywają sierotami. Wędrują w ciemnościach samotne, gdyż nie mają obok siebie gwiazdy, dokoła której mogłyby się obracać.

Astronomowie ujrzeli „wędrujące światy”

Europejscy astronomowie wykryli ledwo widoczny obiekt tego rodzaju za pomocą teleskopu podczerwonego znajdującego się na Hawajach. Bardziej szczegółowo samotnego wędrownika zbadano w obserwatorium w górach Chile.

Jest to chyba najbliżej w tej chwili położone wobec nas swobodnie poruszające się ciało niebieskie – dzieli go od nas odległość zaledwie 100 lat świetlnych. Jeśli powstało ono w swym własnym układzie gwiezdnym, to dlaczego go opuściło? „W mechanice niebieskiej coś podobnego może się przydarzyć” – powiedział astrofizyk z Instytutu Astronomicznego imienia Sternberga Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego Władimir Surdin.

Na zdjęciach dziwny obiekt wygląda jako bardzo blady punkt granatowy. Granatowy kolor wskazuje na obecność metanu w atmosferze. „Nie wystarczy zauważyć wędrującą planetę, trzeba również udowodnić, że jest to naprawdę planeta, nie zaś brunatny karzeł – rodzaj prawie zgaszonej gwiazdy” – wyjaśnia kierownik wydziału Instytutu Astronomii Rosyjskiej Akademii Nauk Oleg Małkow.

Według wstępnych ocen, masa odkrytego właśnie ciała niebieskiego jest od 4 do 7 razy większa, niż masa Jowisza, oraz mniejsza od krytycznej. Obiekt 13 razy masywniejszy od Jowisza, rozgrzeje się wskutek ściskania się w takiej mierze, że w głębi wybucha reakcja termojądrowa. Natomiast znaleziony „wędrownik” ma temperaturę powierzchni bynajmniej nie gwiezdną – wynosi ona 430 stopni Celsjusza. Astronomowie są prawie pewni, że obiekt od samego początku związany był z potokiem młodych, szybko lecących gwiazd w południowym gwiazdozbiorze „Złota ryba” – „Dorado” i powstał mniej, niż 120 milionów lat temu. Według Władimira Surdina, na wędrujących światach mogą powstawać warunki dla prymitywnego życia.

 Satelitów nieoświetlonych planet zobaczyć nie możemy. Ponadto, same „sieroty” także są ledwo widoczne. Na razie odkryto ich mniej, niż dziesięć. Astronomowie uważają jednak, że „wędrujące światy” stanowią raczej zasadę, niż wyjątek, i są gotowi do wyodrębnienia ich do oddzielnej klasy ciał niebieskich. W szeregu rozpraw naukowych przypuszczają, że jest ich nawet więcej, niż zwykłych planet obracających się dokoła gwiazd. Jeśli to jest prawda, to tylko jedna Droga Mleczna zawiera wiele miliardów takich „sierot”.

Źródło - Głos Rosji

 

Słowa kluczowe: