Jesteśmy rodziną morsów

T
3 stycznia 2012, 15:52

Kapią się w lodowatej wodzie i jeszcze czerpią z tego przyjemność - Małgorzata Gotowała (31 l.) wraz z mężem Robertem (32 l.) i córką Izabelą (10 l.) z Gdańska są prawdziwymi morsami. 

Jesteśmy rodziną morsów
loading...

Na co dzień pani Małgorzata jest księgową, a jej mąż doradcą serwisowym w warsztacie samochodowym. Ale po pracy, gdy większość ludzi ucieka przed zimnem do ciepłych domów, oni wskakują do morza. - To dobre dla ducha i zdrowia - przekonują.

– Uwielbiamy wodę. Latem wskakujemy na żaglówki, a zimą do lodowatej wody i czujemy przyjemność. Takie kąpiele są niezwykle pobudzające i dobre dla zdrowia. Od kiedy regularnie wchodzimy do zimnej wody, choroby omijają nas szerokim łukiem – śmieje się Małgorzata Gotowała.

Bakcylem do zimowych kąpieli zaraził ich sąsiad, wieloletni mors. Pierwszy skusił się Robert. Cztery lata temu wszedł do zimnej wody. Potem namówił żonę, a na koniec przekonał córkę, która teraz z uśmiechem na ustach wskakuje do zimnej wody.

Jedynie Lenka, trzymiesięczna córeczka państwa Gotowałów, musi jeszcze podrosnąć, by dołączyć do wspólnych kąpieli. Rodzinka morsów co niedzielę wybiera się nad brzeg Bałtyku, by wspólnie popluskać się w zimnej wodzie.

A w Nowy Rok, wspólnie z pozostałymi członkami Klubu Morsów wzięli udział w noworocznej kąpieli, by przywitać nadchodzący rok.

Jedynie pogoda nie spisała się, bo woda miała około 3 stopni Celsjusza. – Jest zdecydowanie za ciepła! – narzekał pan Robert, zanurzony po szyję w wodzie.

Żródło - fakt.pl

Słowa kluczowe: